Pan uzdrowił moje zranione serce |
Z radością zapraszam do lektury świadectwa Agaty, niech ono umacnia naszą wiarę w Pana, który wszystko może, niech będzie dla nas zachętą do pogłębienia naszej relacji z Nim. Wraz z nim zapraszam też do tego, abyś i Ty przesłał nam swoje świadectwo, o tym jak Ty doświadczasz działania Pana w swoim życiu.
Świadectwo Agaty:
Słowa te poruszają mnie wciąż na nowo i przypominają, że ten kto został uzdrowiony nieustannie powinien powracać do Boga i dziękować mu i wielbić Go: „Wielkie rzeczy uczynił mi wszechmocny, a Jego imię jest Święte"!
W wakacje tego roku uczestniczyłam w rekolekcjach całych poświęconych modlitwie. Od pierwszego dnia cały czas płakałam. Dziwny był to czas, bo zupełnie nie rozumiałam co się dzieje, dlaczego płaczę? Dlaczego gdy tylko zaczynam modlitwę i staram skupić się na Bogu, łzy nie chcą przestać płynąć z mojej twarzy? Płakałam myśląc o Mamie, która zmarła rok wcześniej. Nie mogłam jednak uwierzyć, by to było powodem moich łez, ponieważ Jej śmierć zaakceptowałam już dawno i umiałam żyć normalnie.
Jednak Pan dotknął mnie w Swoim Miłosierdziu, i właśnie poprzez te łzy, pozwolił odkryć Prawdę. Zrozumiałam że dotąd uciekałam tylko przed problemem, nie zaakceptowałam go, tylko wyparłam z własnej świadomości. Byłam po ludzku DZIELNA, radziłam sobie sama, nie płakałam, nie modliłam się w tej sprawie, a jednocześnie nie czułam się już jak dziecko, czując że kto stracił Matkę nie jest już dzieckiem. Pan odkrył przede mną w czasie rekolekcji, że ta moja ludzka dzielność była zamknięciem na Boga. Że, tak naprawdę nie miałam prawdziwej żywej relacji (kontaktu) z Bogiem Ojcem, bo w tej najkruchszej sprawie mojego serca, w tym co najbardziej boli, nie chcąc płakać zamknęłam się na Niego. Sama wybudowałam mur. Pan pozwolił mi odkryć że zostałam głęboko zraniona śmiercią najbliższej osoby, i mam prawo cierpieć. Jednocześnie Chrystus jest jedynym który może mi przynieść uzdrowienie, uleczenie moich ran. Jest tym dla którego wciąż jestem dzieckiem. On jeden jest mnie w stanie wziąć w ramiona i przytulić.
Kiedy mieliśmy modlitwę o uzdrowienie, prosiłam Boga aby uleczył moją ranę, aby mnie uzdrowił. I Pan dotknął głęboko mojego serca i uzdrowił mnie. Jednocześnie przebaczył to że zamykałam się dotąd na Niego, uciekając od problemu. Ogarnęło mnie wielkie szczęście, ulga i pokój.
Pan nie tylko pokazał mi prawdę, nie tylko uzdrowił moje zranione serce.. ale jeszcze dotknął mnie głębią relacji z Nim samym. Myślałam, że skoro przez rok byłam zamknięta na Boga, teraz przez rok będę musiała teraz „nadrabiać", „uczyć się jak wracać" do Niego. Ale Pan od razu zadbał i o to, i pozwolił mi odkryć żywą, prawdziwą relację z Nim, jakiej odtąd nie znałam.